Natalia i Maciek
Natalia i Maciek, czyli nie ma tego złego…
Zaczęło się pechowo, bo i fotograf był nie ten, co miał być i potem plener też nie tam, gdzie miał być, a w końcu sesje były dwie i chociaż na jednej komary chciały nas zjeść żywcem, to i tak się udało! Ale na szczęście wszystko to razem doszło do miłego zakończenia! Natalio i Maćku – bardzo, bardzo Wam dziękuję za miłą współpracę i przede wszystkim cierpliwość! Naprawdę Wasz ślub będę wspominać jako jedno z najcieplejszych i najmilszych doświadczeń w mojej pracy. Ale czy to w ogóle można nazwać pracą, kiedy ma się do czynienia z tak miłymi i ciepłymi ludźmi?
Bardzo serdecznie Was tą drogą pozdrawiam! Agnieszka.
Kilka moich ulubionych zdjęć ze ślubu Natalii i Maćka i dwa z pierwszej sesji plenerowej. Pozostałe może kiedyś, jak znajdziemy na to wszystko więcej czasu.
Chcę jeszcze podziękować naszym przemiłym znajomym Ani i Piotrowi, dzięki którym moja współpraca z Natalią i Maciejem była możliwa











