Archive for Październik, 2011
Kinga + Peter czyli Czerwony Kapturek i Słowacki Wilk
Wiemy, że ten set jest wyczekiwany i wyklaskany. Największa w tym zasługa wcale nie nasza, a tych odważnych i nietuzinkowych ludzi, których widzicie na zdjęciach poniżej. Nie codziennie, a nawet nie co rok trafiają nam sie tak odważne i oryginalne pary. Miało nie być romantycznie – bez całowania, bez przytulania. Miało być mrocznie i ponuro. Na legendarnej skale z odciśniętym kopytem konia samego Świętego Stanisława. Legenda legendą… zdjęcie, które tam zrobiliśmy, też kiedyś przejdą do legendy. Bo jak ktoś, przy okazji zapowiedzi tej sesji, zauważył na Facebooku, „jak tu takie zdjęcia pokazać wnukom za 50 lat” ?
Zapraszamy!
Bardzo chcielibyśmy napisać też coś po słowacku, ale niestety możemy się wspomóc tylko translatorem googla. Dla naszych słowackich przyjaciół to nieudolne tłumaczenie.
* * *
Radi by sme tiež napísať niečo slovenské, ale bohužiaľ nám môže len pomôcť Google Translator. Pre našich slovenskom priateľov, sú neefektívne prekladu.
Vieme, že tento súbor je čaká a wyklaskany. Najväčším faktorom v jeho úspechu nie je naše, a títo statoční a nezvyčajných ľudí, ktoré vidíte na obrázkoch nižšie. Nie každý deň, a dokonca ani každý rok v auguste, takže sme si odvážne a originálne pár. To nemalo byť romantické – žiadne bozkávanie, objímanie nie. Mal byť temné a ponuré. Na legendárnej rockovej na odtlačok kopyta koňa svätého Stanislava. Legenda legiend … foto, že sme sa tam, to bude prechádzať do legendy raz. Vzhľadom k tomu, ako niekto pri príležitosti vyhlásenia zasadnutí, všimol si na Facebooku, „ako je možné tieto obrázky zobraziť vaše vnúčatá za 50 rokov?”
Vitajte!
Sesja plenerowa w Toskanii
Zapowiadana od dawna prezentacja zdjęć z sesji, którą zrealizowaliśmy w Toskanii wreszcie doczekała się swojej kolejki. Zdjęć jest mnóstwo! Bardzo trudno nam było wybrać te kilka do zaprezentowania na blogu, bo z dwóch dni fotografowania, uzbierało się materiału na kilka samodzielnych prezentacji. Ten krótki pobyt w Toskanii tylko utwierdził nas w naszej miłości do Włoch. Bo gdzie można spotkać tak piękne niebo? Gdzie tak uśmiechniętych ludzi? Florencja, Siena – zachwycające! No i te lody, te wspaniałe, przepyszne lody, w których zakochaliśmy się wiele lat temu, gdy pierwszy raz wspólnie wybraliśmy się do Florencji autostopem. Nie myśleliśmy wtedy, że po kilku latach przyjedziemy tam jeszcze raz razem z naszymi klientami (podobnie zresztą było z sesją plenerową w Portugalii, którą robiliśmy już jakiś czas temu – można ją zobaczyć tutaj: Sesja plenerowa w Portugalii) Jak pisaliśmy wyżej – trudno było wybrać zdjęcia do tej prezentacji, a nie można przecież pokazać wszystkich! Dlatego dzisiaj naprawdę niewiele ponad 40 fotografii. Zapraszamy do ich obejrzenia razem z ich głównymi bohaterami: Magdaleną i Hubertem.
Renata + Przemek | sesja plenerowa w lesie
W lesie i trochę w piachu. Trochę w rowie, trochę w krzakach. Sesja dla nas szczególna. Nadzwyczaj szczególna, bo być może przez nas się stało to, co się stało i być może nigdy by się nie stało. Pełen spontan ze wszystkim – począwszy od samego pomysłu, żeby w ogóle tę sesję robić, a skończywszy na parze, która okazała się jedną z najbardziej wyluzowanych i zdystansowanych do siebie par ze wszystkich, jakie ostatnio mieliśmy okazję fotografować. Bez pozy i bez zadęcia. Bez napinania się, ale za to z goździkiem wpiętym… dzisiaj jedno. Będzie więcej. Zapraszamy! Renata i Przemek – żyjcie tak szczęśliwie, jak to tylko jest możliwe.
























































